Pasty do zębów używa chyba każdy z nas. Nic w tym dziwnego ? wszyscy chcemy mieć śnieżnobiałe zęby i świeży oddech, wzorem uśmiechniętych pań i panów z reklam, zachwalających rozmaite specyfiki do higieny jamy ustnej. Przekazy marketingowe odwołują się do naszego poczucia estetyki, ale i troski o własne zdrowie: w końcu nikt z nas nie chce mieć parodontozy ani próchnicy.
Rynek produków do zębów jest ogromny. Według danych agencji badawczej inQuiry Polacy na tego typu specyfiki wydają rocznie ok. 500 mln złotych. To łakomy kąsek ? dlatego każdy producent past do zębów zachwala swoje wyroby jako najlepsze i najzdrowsze, często milczeniem pomijając negatywne skutki działania użytych do wyrobu składników. Tymczasem gros produktów do higieny jamy ustnej zawiera substancje, które nie tylko nie są dobre dla naszego zdrowia, ale wręcz mogą mu zagrozić. Zaskakujący jest fakt, że składnik, który jest dla nas najbardziej niebezpieczny, to powszechnie uważany za dobroczyńcę zębów fluor.
W reklamach opisywany jest on w samych superlatywach ? ma wzmacniać zęby, chronić przed próchnicą, zachowywać nasz śnieżnobiały uśmiech. Niestety, tak może się dziać tylko w świecie przedstawianym przez reklamy. Rzeczywistość wcale nie jest różowa. Problem z fluorem polega przede wszystkim na tym, że pierwiastek ten przyswajany jest przez organizm tylko do zakończenia okresu dorastania ? a więc używanie przez dorosłych fluorowanych past mija się całkowicie z celem. Nadmiar fluoru jest niestety bardzo trudny do usunięcia. Tylko częściowo jest on wydalany wraz z płynami ustrojowymi przez gruczoły łojowe oraz potowe - reszta odkłada się w układzie kostnym i kumuluje w skórze. A zarówno fluor jak i jony fluorkowe są toksyczne i działają drażniąco np. na układ oddechowy. Przedawkowanie tego pierwiastka może prowadzić do zaburzenia procesów enzymatycznych w tkankach ? zahamowania oddychania komórkowego, przemiany węglowodanów i tłuszczy oraz syntezy hormonów. Wiąże się to z uszkodzeniem kości, zaburzeniami pracy tarczycy i trzustki.
Bardzo groźną konsekwencją przedawkowania fluoru jest wypieranie przez niego wapnia, co w prostej linii prowadzi do chorób związanych z niedoborem tego pierwiastka, jak na przykład osteoporozy, zaburzeń rytmu serca czy skurczów mięśni. Jakby tego było mało, nadmiar fluoru w organizmie powoduje wypieranie magnezu ? co paradoksalnie prowadzi do?próchnicy.
Środki z fluorem więc zamiast pomóc naszemu zdrowiu, przyczyniają się do jego pogorszenia. Nawet jednak, jeśli zdajemy sobie z tego sprawę, rzadko szukamy alternatywy. Poruszamy się w znajomym świecie marek, nieco obawiając się sięgnięcia po pasty z półki oznaczonej jako ?ziołowe?, ?naturalne? ? obawiamy się działania nieznanych nam składników. Tymczasem warto się zapoznać ze składami roślinnych past i z coraz szerszej oferty wybrać te najbardziej wartościowe. Na pewno wyjdzie to na dobre naszemu zdrowiu ? i uśmiechowi także.
Czego możemy oczekiwać od naturalnych środków do pielęgnacji jamy ustnej? Każdy ze składników ma swoje określone, dobroczynne działanie. Oczyszczenie naszych zębów z osadu to zadanie dla kwasu krzemowego. Pasta z zawartością kredy i drobinek krzemu skutecznie, a zarazem delikatnie usunie zanieczyszczenia, nie ścierając szkliwa i nie zaburzając naturalnej ochrony zębów. Podobnie zadziała także sproszkowany bambus.
Jeśli zależy nam na świeżym oddechu, wybierzmy pastę zawierającą olejki aromatyczne. Dobrze sprawdza się mięta lub naturalny olejek karwonowy, a także olejek goździkowy, który do tego działa bakteriobójczo oraz przeciwbólowo.
W walce z drobnoustrojami pomoże nam także echinacea (jeżówka purpurowa) oraz propolis ? kit pszczeli, odgrywający w ulu rolę zapory przeciw różnego rodzaju szkodliwym wirusom, grzybom oraz bakteriom.
Oprócz rodzimych składników warto także zapoznać się z tym, co w dziedzinie pielęgnacji zębów oferuje bogata tradycja Wschodu. Zioła Neem działają nie tylko oczyszczająco, ale także ochronnie i aseptycznie. Z kolei Tulsi (Ocimum basilicum) to szczególna odmiana bazylii ? roślina przez wielu Hindusów uważana wręcz za świętą. Ma ona niezwykle silne działanie przeciwbakteryjne i grzybobójcze, nie niszcząc przy tym pożytecznych bakterii żyjących w jamie ustnej. Ta niezwykła roślina jest bardzo pożądanym składnikiem w przypadku ropienia dziąseł ? zawarte w niej olejki eteryczne działają przeciwalergicznie i tonizująco, przez co przyspiesza regenerację skory. To sprawia, że pasty zawierające tulsi są doskonałym produktem dla osób z parodontozą.
Roślina meswak (Salvadore persicia) zwana inaczej drzewem arakowym na południu Afryki i we wschodniej części Indii od wielu lat wykorzystywana jest do utrzymania higieny jamy ustnej. Gałązki meswak od wieków służyły jako rodzaj szczoteczki do zębów. Cienkie drewienko żuto lub rozgniatano aż do chwili, gdy włókna na jednym z końców były na tyle luźne, że przypominały twardą szczotkę. Taki przyrząd służył jednak nie tylko do mechanicznego oczyszczania zębów ? ściągające i bakteriobójcze właściwości meswak sprawiały, że sprawdzał się równie dobrze co najlepsze z współczesnych past. Drzewo arakowe zwalcza bakterie i zarazki zachowując zdrowe dziąsła, pomaga zapobiegać próchnicy zębów, likwiduje nieświeży oddech i zapewnia mocne zęby. Te właściwości wykorzystali hinduscy producenci środków do higieny jamy ustnej ? pastę z meswak stworzyła m.in. firma Dabur.
Oprócz tych bardziej znanych, tradycyjna medycyna Indii ? Ajurweda ? zaleca też wiele innych ziół, które pomogą w rozmaitych dolegliwościach zębów. Korzeń rośliny Anacyclus pyrethrum stosowany jest w łagodzeniu bólów i owrzodzenia jamy ustnej i gardła. Zdrowe dziąsła pomoże zachować kora Mimusops elengi i Eugenia jambolana, a w przypadku ich krwawienia ulgę przyniesie kora drzewa akacjowego.
Składniki naturalnych past do zębów nie są ? jak w przypadku chemicznych wyrobów ? wspólnym dziełem naukowców i specjalistów od marketingu. Znajdują się w nich komponenty dostarczone przez samą naturę i od wieków znane ze swoich dobroczynnych właściwości. Może warto samemu się z nimi zapoznać? Zęby na pewno na tym skorzystają.
Najnowsze komentarze