W tym roku większość wakacji spędziłam w rozjazdach. Jednym z miejsc, które odwiedziłam, był Krym. Gorące słońce; czyste morze, w którym czasem można było zobaczyć delfiny; pyszne świeże figi i obowiązkowo arbuz na śniadanie. Wieczorami spacer po deptaku wzdłuż morza, na którym tubylcy nastawieni głównie na zarobek, oferowali przeróżne możliwości, jeśli chodzi o pamiątkowe zdjęcia. Mniej więcej co 20 m ktoś zachęcał do zdjęcia z małpką (zdarzył się też szop pracz) lub na harleyu, albo w sukni z dworu carskiego. Ale były też inne rozrywki, jak karaoke czy koncerty, a nawet teatry. Miałam przyjemność zobaczyć taniec z ogniem i wysłuchać niesamowitego występu ukraińskiej grupy Atmasfera, docierającej swą muzyką do najskrytszych zakamarków duszy.
Oczywiście było też wiele stoisk z biżuterią, piękne perły, którym po prostu nie mogłam się oprzeć i bransoletek kupiłam od razu sztuk dwie…
Bardzo zaciekawiło mnie też malowanie henną dłoni i stóp. Mehendi, czyli piękne, acz tymczasowe tatuaże, na które jednak nie zdecydowałam się ze względu na docierające zewsząd opinie, które kategorycznie stwierdzały o ich szkodliwości. Obiecałam sobie jednak, że po powrocie gruntownie zbadam temat, po to, by następnym razem być może zaszaleć…
Tak więc jestem już w Polszy, i wyszukuję na necie wszelkich informacji związanych z henną.
Zaczynając od początku: henna jest wiecznie zielonym krzewem rosnącym w tropikach, Lawsonia inermis lub Lawsonia alba. Jego liście zawierają czerwono-pomarańczowy barwnik, zwany lawsonem (naftochinon), który jest bezpieczny dla zdrowia i rzadko wywołuje reakcje alergiczne. Po wysuszeniu i zmieleniu liści otrzymuje się zielonkawy proszek. Następnie łączy się go z sokiem z cytryny na gęstą papkę, którą nakłada się na skórę. Kwaśne środowisko sprawia, że cząsteczki barwnika przenikają do głębszych warstw naskórka, ale nie do skóry właściwej, dlatego po mniej więcej 2 tygodniach po tatuażu nie będzie śladu. Czysta henna na dłoniach i stopach daje zabarwienie czekoladowobrązowe lub ciemne czerwonomahoniowe. Intensywność barwy zależy m.in. od koloru malowanej skóry. Barwnik łączy się trwale z keratyną, więc w miejscach, gdzie jest jej więcej kolor będzie ciemniejszy ? dłonie, stopy. Na innych częściach ciała otrzymamy tatuaż w odcieniu herbaty. Po pomalowaniu skóry najlepiej zostawić hennę na noc lub chociaż kilka godzin. Im dłużej potrzymamy, tym dłużej będziemy mieć tatuaż.
Mehendi ma długą tradycję - przynajmniej kilka tysięcy lat. Pochodzenie jest kwestią sporną: mogły to być Indie(zdobienie na specjalne okazje, jak np. ślub), a mógł też i Egipt, gdzie malowano faraonów. Wykorzystywane są różne wzory, np. w Indiach czy Środkowym Wschodzie są to głównie motywy roślinne, natomiast styl południowoafrykański opiera się na kształtach geometrycznych. Nie zapominajmy też o popularnych wzorach celtyckich czy też chińskich.
W sumie chodzi o to, żeby pobawić się wzorkami, poeksperymentować i znaleźć coś, co będzie się nam podobało. Jeśli ktoś ma ochotę ozdobić ciało, a obawia się nosić następne kilkadziesiąt lat ten sam wzorek (który trzeba dooobrze dobrać), mehendi jest wyjściem idealnym.
Rozczytałam się na temat niezwykłych właściwości henny: lecznicze, a niektórzy wręcz twierdzą, że magiczne też (odstraszanie demonów). Stosuje się ją m.in. na choroby skóry, na ból głowy czy żołądka. Leczy egzemę, trąd, ospę, a nawet raka okrężnicy.
No to co z tą szkodliwością???
No i znalazłam. Okazało się, że chodzi nie o samą hennę, która rzeczywiście jest niezwykłą rośliną. Ale rzecz w tym, co jest do niej dodawane. Te dodatki, często ukrywane, sprawiają, że zwykła spontaniczna chęć na tatuaż, może mieć przykre i bolesne konsekwencje. Największym winowajcą jest PPD, czyli parafenylodwuamina, czarny barwnik, który ma wzmacniać kolor. Niestety PPD jest silnym alergenem i u osób uczulonych może dojść do powstania pęcherzy i nadżerek. A ponieważ PPD przenika w głąb skóry właściwej i może przedostać się do krwiobiegu, mogą wystąpić dużo poważniejsze powikłania, jak np. uszkodzenie układu nerwowego czy niewydolność nerek i układu oddechowego. Więc zamiast cieszyć się tatuażem, można wylądować w szpitalu i mieć problemy zdrowotne do końca życia. Znalazłam też odnośniki do prac naukowych, w których wprost stwierdzono, że PPD jest mutagenny i może prowadzić do powstania nowotworów. Lepiej więc trzymać się z daleka od tzw. czarnej henny, która najprawdopodobniej zawiera w składzie PPD.
Ale to kwestia ostrożności. Scenariusz wcale nie musi być taki czarny.






marzec 7th, 2008 at 4:17 po południu
No, nareszcie znalazłem szczegółowe informację o PPD
dzięki
kwiecień 6th, 2008 at 9:03 po południu
witam, bardzo milo napisany artykul
jestem hennistka zajmujaca sie naturalna henna - przyznaje - mam alergie na wiele rzeczy, lacznie z farba do wlosow, a henny uzywam od 10 lat i jeszcze mi sie nic nie podzialo 
marzec 3rd, 2009 at 8:04 po południu
Witam, jestem uczulona na PPD, dowiedziałam się o tym po zrobieniu tatułażu z “henny” który zamienił się w wielką ranę. Nigdy bym nie przypuszczała że jestem na coś uczulona, ale testy płatkowe które wykonałam wskazały jednoznacznie uczulenie na PPD.
Mam również tatuaż na stałe, który nie wywołał reakcji alergicznej, aż się boję pomyśleć co bybyło gdyby…odradzam więc wszystkim zabawę “henną” bo może się to źle skończyć, jak w moim przypadku.
Pozdrawiam
maj 13th, 2010 at 12:53 po południu
W Indiach 2 razy robiłam sobie mehendi: całe dłonie z dwóch stron oraz ręce do łokci. Ani razu problemu nie miałam, chociaz jestem alergiczką, także na chemikalia. Muszę jednak zaznaczyć, ze henna nie była czarna tylko brązowo- czerwona, więc jak sądzę bez dodatków barwiących i PPD. Zachęcam do takiej ozdoby ciała, jednakże najbezpieczniej jest to robić w krajach gdzie tradycja mehendi jest bogata i długa. Warto też przypatrzeć się samemu procesowi, zobaczyć jaki kolor ma papka z henny, jak różni artyści (bo to czasem małe dzieła sztuki) wykonują wzory. Wtedy można wybrać coś dla siebie
I jeszcze dodam, że henny ze skóry się nie zmywa. Trzeba poczekać aż całkowicie wyschnie. Wówczas można ją wykruszyć. Dobrze jest też wstrzymać się od moczenia skóry z tatuażem przez 12 godzin. Innym zabiegiem, który utrwala hennę na skórze jest natłuszczanie oliwką z kroplą olejku cytrynowego. Dzięki takim zabiegom mehendi będzie wolniej blakło a my możemy chwalić się niezwykłą pamiątką z wakacji już po powrocie